Aktualności dla Doktorantów

Studenci WNoŻIR na farmie halibutów białych w Rørvik (Erasmus +) 07.11.2018 20:52

Cześć!!!

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że zawsze byłem nastawiony sceptycznie do odbywania praktyk, czy też studiowania za granicą. Materiał nie zawsze jest łatwy, tym bardziej w innym języku. Jednak, jeśli człowiek czegoś nie spróbuje na własnej skórze to tkwi w błędzie...

W lipcu tego roku wraz z koleżanką z grupy - Joanną Kopij za namową oraz nieocenioną pomocą Pełnomocnik Dziekana ds. Współpracy Naukowo-Dydaktycznej z Zagranicą, wybraliśmy się do Norwegii w celu zrealizowania praktyk związanych ze studiowanym kierunkiem i specjalizacją – otwartą w niedalekiej przeszłości Technologią Rybną (Technologia Żywności i Żywienie Człowieka). Miejscem odbycia naszych praktyk była hodowla halibutów białych, nazywanych również atlantyckimi (Hippoglossus hippoglossus), o nazwie Sterling White Halibut w Rørvik.

Będąc kompletnymi amatorami nie spodziewaliśmy się, że będzie to jedna z najbardziej wartościowych rzeczy, w której weźmiemy udział w trakcie przebiegu naszych studiów.

PODRÓŻ

Niektórzy z Was na pewno mają już doświadczenie z podróżowaniem samolotem, wyszukiwaniem lotów. My nie mieliśmy. Dlatego też, z perspektywy kogoś zupełnie niedoświadczonego w temacie, nie sądziliśmy, że jest to takie proste. Istnieje wiele pomocnych stron, dzięki którym planowanie tak dalekiej podróży jest niezwykle ułatwione. 

NA MIEJSCU

Norwegii reklamować nie trzeba – kraj słynący z fiordów. Wspaniałe miejsce z nieziemskimi widokami. Dodatkowo ciekawostką astronomiczną wynikającą z szerokości geograficznej miasta, w którym mieszkaliśmy i pracowaliśmy były „białe noce”. Jeżeli lubicie widok morza każdego dnia, koniecznie musicie zainteresować się hodowlą ryb morskich. 

Po dotarciu na lotnisko docelowe zostaliśmy przywitani przez szefa hodowli – wspaniały człowiek o niebywałym poczuciu humoru, bardzo pomocny przy najmniejszych problemach (tu warto nadmienić, że oczywiście ludzie są różni i różnie można trafić, ale tego człowieka nie zamienilibyśmy na nikogo innego). Zostaliśmy wprowadzeni na teren zakładu, szczegółowo oprowadzeni oraz przedstawieni reszcie ekipy – rodzinie Sterlinga. Często można usłyszeć stereotypy, że Skandynawowie są osobami chłodnymi o nikłym poczuciu humoru, ale nie było tak w tym przypadku. Będąc prawie 2000 km od domu nieraz sprawili, że czuliśmy się jak w gnieździe rodzinnym. Atmosfera panująca w firmie to istna arkadia. Nikt się nie spieszył, nie popędzał, nikt nie podnosił głosu. Jednak by nie było tak kolorowo, musieliśmy wiele dać od siebie. Trzeba było słuchać, zrozumieć i przede wszystkim nie bać się odezwać. Język angielski w Norwegii jest powszechnie używany. Jest to świetna okazja, by poprawić umiejętności w tym zakresie. Wystarczy chcieć i nie bać się, a wiele rzeczy jest tak naprawdę na wyciągnięcie ręki. 

PRACA

Pracując w Sterlingu zostaliśmy zapoznani z każdym etapem hodowli halibutów, a także niezwykle istotnymi elementami tego procesu. Z aspektami teoretycznymi jak i praktycznymi, z dużym naciskiem na ten ostatni element. Norwegowie się nie patyczkują - od razu rzucają praktykanta na głęboką wodę. Efekt jest o wiele lepszy niż nasze polskie, bezpieczne podejście – można się nauczyć wszystkiego w mgnieniu oka.  Praca przy hodowli nie należy do najcięższych zajęć, z wyjątkiem „strippingu”, czyli pozyskania ikry. Trzeba być dokładnym i przestrzegać najwyższych standardów higieny! Stadia młodociane ryb są bardzo podatne na zagrożenia mikrobiologiczne, dlatego trzeba być niezwykle ostrożnym. Należy mieć na uwadze, by codziennymi czynnościami nie narażać ich na stres, gdyż duża dawka stresu potrafi zdziesiątkować hodowlę na skutek obniżenia odporności. 

Praca z tarlakami – tu sprawa trochę się komplikuje. Nie jest to zadanie łatwe by pozyskać od nich ikrę. Przede wszystkim ze względu na ich rozmiary i masę, która dochodziła do 60 kg. Drugim czynnikiem jest siła ich mięśni – są potężne. Potrzeba mężczyzny z solidną krzepą, żeby utrzymać taką bestię na stole do „strippingu”. Nie mówiąc o wyłowieniu jej z basenu.

 

MOŻLIWOŚCI

Wyjazd na zagraniczną praktykę to ogromne możliwości – przedsiębiorcy w Polsce cenią sobie zagraniczne staże oraz praktyki. Nic w tym dziwnego, ponieważ wiele zakładów w Polsce nie istnieje ze względu na m. in. ograniczenia geograficzne. W różnych miejscach na świecie mamy możliwość by zgromadzić więcej cennego doświadczenia. Doświadczenia zawodowego, ale i życiowego. Na żadnym kursie języka obcego w kraju nie nauczycie się go tak dobrze, jak wyjeżdżając za granicę i po prostu praktykując. Największą z możliwości, jakie daje praktyka w innym kraju, to zdecydowanie szansa na poznanie nowych ludzi., stworzenie kontaktów oraz otwarcie nowych ścieżek kariery.

Co więcej, obcowanie z ludźmi, którzy mają inne zwyczaje oraz w inny sposób patrzą na świat otwiera umysł. Widzi się nowe rzeczy w miejscach, które myśleliśmy, że znamy na wylot.

Wyjazd ten pokazał nam, że istnieją miejsca, ludzie, a przede wszystkim możliwości zrobienia czegoś inaczej.

 

Tomasz Bogdan i Joanna Kopij, TŻiŻC, Technologia Rybna